Pochlebiało jej, że właśnie ktoś taki jak on zwrócił ku niej swe młode i jakże naiwne serce. Dał jej swą miłość, pełne sił ramię - jego największy skarb. Ze wszystkich sił starał się odtworzyć bajkę, mieszkającą gdzieś w zakątkach jej serca. Mieszanka fascynacji, uwielbienia i rozkoszy kołysała się między ścianami małego mieszkania. Kolejne dni przynosiły niezliczoną ilość pytań, na które nie znała odpowiedzi. Ubóstwiała chwile spędzone wraz z nim, znała go na pamięć i wiedziała, że to właśnie on. Los był jednak zbyt okrutny, wybrał niewłaściwy moment, miłość była teraz zbytnim balastem, na który nie mogła sobie pozwolić.
Nie potrafiła być taką, jaką on chciał ją widzieć. Błagała by nie ofiarowywał jej tego uczucia.
Nie mogła przecież przysiąc mu wierności i oddania aż po kres. Dom i dziecięcy gwar nie były jej aktualnym celem.
Jego opór nawarstwiał tylko wątpliwości. Może to właśnie ostatnia szansa? Może powinnam...? Mimo tego na usta napływały słowa: skoro tak dobrze mnie znasz, wiesz już o mnie wszystko, to wtul się we mnie jak najmocniej i daj zapomnieć o tym wszystkim od tak! Kochaj mnie, bez pamięci kochaj mnie, jak najmocniej kochaj mnie... lecz proszę nie zakochaj się... Proszę nie.
Jest czekaniem
na niebieski mrok
na zieloność traw
na pieszczotę rzęs
Czekaniem
na kroki
szelesty
listy
na pukanie do drzwi
Czekaniem
na spełnienie
trwanie
zrozumienie
Czekaniem
na potwierdzenie
na krzyk protestu
Czekaniem
na sen
na świt
na koniec świata
Małgorzata Hillar - "Miłość"
jak cień minionego życia
przeskakuję lekko przez kolejne dni
jestem coraz bliżej spełnienia
a każdy krok zbliża mnie do celu
czasami płaczę
bo wiem, jak trudno jest być taką
jaką chce mnie widzieć
wtorek, 9 lutego 2010
Licznik odwiedzin: 2725
Karolina, zawsze czegoś za mało, zawsze nie wystarczająco perfekcyjna... melancholijna i zadumana...